Home / rok: (Okres Utworzenia - 2000s) / Analiza Piosenki „Magda” Zespołu Coma

Analiza Piosenki „Magda” Zespołu Coma

Zdjęcie przedstawiające Coma. InterpretacjePiosenek.pl - Największa baza interpretacji piosenek w Polsce.

„Magda” Comy: Studium Rozczarowania i Egotyzmu w Tonacji Rocka

Piosenka „Magda” zespołu Coma, wydana na albumie „Zaprzepaszczone Królestwo”, to utwór, który w mistrzowski sposób łączy brutalną szczerość z subtelną poetyką. To opowieść o rozczarowaniu, seksualnym pożądaniu i moralnym upadku, opowiedziana z perspektywy narratora, który konfrontuje się z rzeczywistością swoich pragnień. Tekst obfituje w warstwy symboliczne, nawiązania do kultury konsumpcyjnej i portret psychologiczny postaci, co czyni go fascynującym materiałem do analizy.

Prolog: Zaproszenie i Przedsmak Oczekiwań

Utwór rozpoczyna się od prostej, wręcz prozaicznej, wiadomości skierowanej do Magdy: „To piszę tej Magdzie, że dobrze, / akurat była w wojażach, / że niech gdy wpadnie w przelocie, / do tego spotkania dojdzie.” Początkowe wersy sugerują niewinne zaproszenie, zapowiedź spotkania, które w kontekście dalszej narracji nabiera wieloznaczności. Użycie słowa „wojaże” wprowadza element tajemniczości, sugerując odległość i potencjalny dystans między bohaterami, co kontrastuje z późniejszym fizycznym zbliżeniem. Ważny jest tu też ton: bezpośredni, wręcz niedbały, co może sugerować asekuracyjne podejście narratora do sytuacji, w której sam siebie nie do końca akceptuje. Zaproszenie to jednak otwiera furtkę do świata, w którym moralność zostaje wystawiona na ciężką próbę.

Eskalacja Napięcia i Moralna Dwoistość

Kolejne wersy ujawniają głębszy, bardziej skomplikowany wymiar relacji: „Już taki się kocioł radykalnie groźny stworzył / dla moich zasad moralnych.” To kluczowy moment, w którym narrator uświadamia sobie konflikt między swoimi pragnieniami a zasadami, które go ograniczają. Użycie słowa „kocioł” sugeruje obecność chaosu i niepokoju, a „radykalnie groźny” wzmacnia poczucie zagrożenia. Słowa te stanowią punkt zwrotny w narracji, zapowiadając zbliżający się kryzys moralny.

Hotelowa Estetyka: Percepcja Brzydoty

Następna zwrotka wprowadza nas w konkretny kontekst – scenerię hotelowego pokoju, który staje się areną rozgrywających się wydarzeń: „Spokojnym krokiem przychodzę do ciebie sennej. / Przez progi, schody hotelowe pachnące farbą i lizolem, / łazienki, fronty drzwi olejne, spojrzenia kiepskie z kiepskich okien, / z butelką wódki, z zimnym sokiem w skóropodobnej torbie brąz.” Opis hotelu, pełen detali, tworzy klaustrofobiczną atmosferę. Użycie określeń „pachnące farbą i lizolem” oraz „skóropodobna torba” (symbol taniochy i próżności) sugeruje, że jest to miejsce prowizoryczne, a spotkanie ma charakter przelotny i bez zobowiązań. Słowa te obnażają brzydotę miejsca, które jest tłem dla intymnych spotkań, ale ta brzydota staje się w pewnym sensie lustrem, w którym przegląda się nie tylko narrator, ale i słuchacz.

Seksualność i Wstyd: Kondomy u Chłopczyka

Fragment o zakupie prezerwatyw w sklepie jest pełen symboliki i napięcia: „Spod parapetów krople krop. / Wypastowanym krokiem stąpam, / ze wstydem kupiłem kondomy, / jak się czerwony zrobiłem przy ladzie.” Obraz stąpania po wypastowanej podłodze sugeruje ostrożność, ale i sztuczność zachowania. Wstyd towarzyszący zakupowi kondomów, wzmocniony rumieńcem, ujawnia wstydliwość narratora, który ma przeczucie, że uczestniczy w czymś nie do końca czystym, moralnie wątpliwym. Wizerunek narratora jako niepewnego siebie mężczyzny, kupującego prezerwatywy „ze wstydem”, tworzy kontrast z jego późniejszymi, brutalnymi opisami Magdy.

Niespełnione Oczekiwania: Sok i Rozczarowanie

Dialog ze sprzedawczynią w sklepie jest krótkim, ale wymownym przykładem napięcia i frustracji. Kiedy narrator prosi o sok, zostaje oskarżony o „zdradę”. To moment, w którym dochodzi do konfrontacji, w której ocena moralna odgrywa kluczową rolę, podkreślając stan napięcia i rozczarowania, który towarzyszy narracji. Reakcja sprzedawczyni jest z jednej strony humorystyczna, ale z drugiej strony odsłania społeczną ocenę sytuacji. A cała sytuacja z sokiem pokazuje, jak błahe i trywialne są oczekiwania w zestawieniu z głębszymi ludzkimi pragnieniami. Z kolei fakt, że bohater nie potrafi sam o ten sok poprosić, świadczy o jego nieśmiałości i niezdolności do podjęcia decyzji.

Kulminacja: Intymność, Pożądanie i Desakralizacja

Przebieg spotkania w hotelowym pokoju jest szczegółowo opisany: „Przychodzę do ciebie, / i senna mi jawisz się we łbie, tajemnic grzesznych / powietrze pełne, pełne i oczy i serce. / Dwanaście i dwieście, na drugim to piętrze, / przychodzę i jestem i czekam aż wejdziesz / i piję i wchodzisz i jesteś.” Powtarzający się refren „Dwanaście i dwieście, na drugim to piętrze” nadaje rytm i wzmacnia wrażenie powtarzalności oraz trywializacji intymnego aktu. Opis aktu seksualnego jest pozbawiony romantyzmu. Narrator skupia się na fizyczności, na „fałdzie” i „zapachu”. Szczegółowe opisy fizyczne, takie jak „po głowie, po cyckach, po piersiach, / jedna zdecydowanie większa / od drugiej”, obnażają, że bardziej liczy się tu pożądanie i prymitywne instynkty, a nie miłość. To zderzenie idealnych wyobrażeń z brutalną rzeczywistością. Powtarzanie słowa „Magda” nadaje imieniu kobiety charakter mantry, która podkreśla jej uprzedmiotowienie w oczach narratora.

Rozmowa: Zderzenie Aspiracji i Rzeczywistości

Ważnym elementem piosenki jest rozmowa, która następuje po akcie seksualnym: „A ona mi mów, że tamto to nie / bo aż tak to się dobrze nie znamy, / tamto i tamto to nie bo ona ma ambicję, / poważne plany, / dobrą pracę w dobrej firmie / z perspektywami na awans, / wykształcenie, wychowanie, / zasady.” Magda wyraża swoje ambicje, plany i zasady, co stanowi kontrast dla trywialności ich spotkania. Jej słowa zmuszają narratora do refleksji, konfrontacji ze swoimi oczekiwaniami. Jej słowa są ważne, bo ukazują, że ta relacja to coś więcej niż spotkanie seksualne – obnaża nierozumienie, brak wzajemnej bliskości i oczekiwań, które są odmienne dla obu stron. To zderzenie pokazuje jak silne mogą być oczekiwania społeczne wobec kobiet i jak trudno czasem je pogodzić z własnymi pragnieniami.

Rozczarowanie i Konfrontacja z Brzydotą

Po rozmowie następuje krytyczna refleksja narratora. Zaczyna widzieć Magdę w innym świetle: „To ja myślę, że nie tak to wszystko, / inaczej to miało wyglądać. / Wychodzę spod Magdy / i widzą ją jakąby najpierw, / jaką ją trzeba było zobaczyć wpierw.” Opis jej wyglądu jest pełen krytycyzmu i goryczy: „Smutna i miękka i brzydka aż strach! / I pulchna.” Wyraża rozczarowanie i niespełnienie. Użycie słowa „brzydka” jest drastyczne, ujawnia płytkość oczekiwań narratora, który widział w Magdzie tylko obiekt seksualny, a teraz widzi jej ludzką stronę, która go odrzuca. Opis „rudego na włosach to farba tłusta, / a usta to szminka, / a teraz te usta / zostały w pościeli / tam, tuż obok stempla wytarte” to kolejna warstwa symboliczna, która desakralizuje wizerunek kobiety. Stempel z adresem hotelu symbolizuje anonimowość i trywializację całego wydarzenia.

Konkluzja: Pustka i Zniknięcie

Utwór kończy się słowami: „Nie było to warte zachodu, / i w ogóle niewiele to warte. / Magda zasypia / biedna i dziwna, / ja piję do końca / i znikam.” Narrator, pomimo początkowych pragnień i oczekiwań, dochodzi do wniosku, że całe spotkanie było bezwartościowe. Opis Magdy jako „biednej i dziwnej” pokazuje jego emocjonalną obojętność. Ucieczka i „zniknięcie” symbolizują ucieczkę przed konfrontacją z własnymi uczuciami i odpowiedzialnością. Koniec piosenki jest gorzki i smutny, pełen samotności i pustki, odsłaniając moralny upadek bohatera.

Język i Styl: Wulgarność kontra Subtelność

Tekst „Magdy” to połączenie wulgarności z poetycką subtelnością. Obok bezpośrednich opisów seksualnych i kolokwializmów pojawiają się bardziej refleksyjne i metaforyczne fragmenty. Użycie języka potocznego i wulgaryzmów ma na celu zszokowanie i uwydatnienie emocji narratora, ale także zdemaskowanie iluzji. Język rocka alternatywnego w połączeniu z głosem Piotra Roguckiego tworzy charakterystyczną dynamikę. Stylistyczna rozpiętość od wulgaryzmów po poetyckie obrazy pomaga budować głęboki kontrast pomiędzy pożądaniem a rozczarowaniem.

Muzyczny Kontekst: Agresja i Zniechęcenie

Muzyka towarzysząca tekstowi to charakterystyczny dla Comy rock alternatywny, w którym agresywne brzmienie gitar i perkusji przeplata się z melancholijnymi melodiami. Ta mieszanka tworzy idealne tło dla emocjonalnego rollercoastera, którym jest piosenka. Energia i agresja w muzyce odzwierciedlają frustrację i złość, podczas gdy melancholijne fragmenty podkreślają poczucie osamotnienia i rozczarowania.

Kulturowe Odbicie: Społeczeństwo i Erotyzm

Piosenka „Magda” odbija również pewne aspekty kultury konsumpcyjnej i relacji międzyludzkich. Obraz hotelu, prezerwatyw i braku szczerości jest symptomem trywializacji i materializacji relacji. Tekst piosenki kwestionuje role płciowe i oczekiwania społeczne wobec kobiet. Pokazuje złożoność ludzkich emocji i walkę między pragnieniami a moralnością.

Interpretacja Psychologiczna: Narcystyczny Egoizm

Analizując piosenkę w kontekście psychologicznym, można zauważyć dominujący w narracji egoizm i narcystyczne cechy charakteru narratora. Skupia się on głównie na własnych potrzebach i oczekiwaniach, bagatelizując uczucia i pragnienia Magdy. Jego rozczarowanie wynika przede wszystkim z tego, że rzeczywistość nie spełnia jego wyobrażeń, a nie z empatii wobec partnerki. Rozwój emocjonalny narratora zatrzymuje się w punkcie poszukiwania przyjemności i frustracji, kiedy rzeczywistość temu zaprzecza.

Podsumowanie: Rozważania o Prawdzie i Fałszu

Piosenka „Magda” to skomplikowana opowieść o rozczarowaniu, pragnieniach i moralnym upadku. Jest studium ludzkich emocji, w którym artysta odsłania wady, błędy, i ludzkie słabości. Ujawnia kontrast między idealizacją a rzeczywistością. Poprzez wulgarny i bezpośredni język, Coma tworzy refleksyjny obraz świata, w którym wartości ulegają zmianie. „Magda” to piosenka, która prowokuje, zmusza do myślenia i prowokuje do zadawania pytań o nas samych.

Tekst utworu

To piszę tej Magdzie, że dobrze,

akurat była w wojażach,

że niech gdy wpadnie w przelocie,

do tego spotkania dojdzie.



Już taki się kocioł radykalnie groźny stworzył

dla moich  zasad moralnych.



Spokojnym krokiem przychodzę do ciebie sennej.

Przez progi, schody hotelowe pachnące farbą i lizolem,

łazienki, fronty drzwi olejne, spojrzenia kiepskie z kiepskich okien, 

z butelką wódki, z zimnym sokiem w skóropodobnej torbie brąz.



Spod parapetów krople krop.

Wypastowanym krokiem stąpam,

ze wstydem kupiłem kondomy,

jak się czerwony zrobiłem przy ladzie,



A jak się patrzyła w spożywczym uważnie,

jak bym był nie wiadomo jaką zdradę targał za sobą i wlókł.

Wzrokiem przejrzała na wylot, na wskroś,

zebrałem się w sobie i mówię jej sok...

A ona, że co? A ja, sok kurwa miałaś  mi podać!



Podała, to idę. Przychodzę do ciebie,

i senna mi jawisz się we łbie, tajemnic grzesznych

powietrze pełne, pełne i oczy i serce.

Dwanaście i dwieście, na drugim to piętrze,

przychodzę i jestem i czekam aż wejdziesz

i piję i wchodzisz i jesteś.



Dwanaście i dwieście, na drugim to piętrze,

przychodzę i jestem i czekam aż wejdziesz

i piję i wchodzisz i jesteś. x4



Nogi mi rozkładała na tej pościeli

stemplowanej na czerwono hotel,

numer pościeli, adres ośrodka, właściciela,

zająłem się fałdą, poczułem ten zapach

którym spodziewał się poczuć,

popijam jeszcze,

zająłem się białą bielizną dolną, szarą,

fałdą, zapach Matko!

Magda mówię jej Magda,

na nią wchodzę, głaskam

po głowie, po cyckach, po piersiach, 

jedna zdecydowanie większa

od drugiej, fałda, zapach, palce, zapach,

Magda, popijam, O bożesz ty mój co użyłem,

co się nie, w wyobraźni, natworzyłem

scenariuszy, pozycji, smaków.

A ona mi mów, że tamto to nie

bo aż tak to się dobrze nie znamy,

tamto i tamto to nie bo ona ma ambicję,

poważne plany,

dobrą pracę w dobrej firmie

z perspektywami na awans,

wykształcenie, wychowanie,

zasady.

A może opowiedz co słychać,

to byśmy się lepiej poznali,

a nie tak od razu,

a nie tak po prostu

kochamy...



To ja myślę, że nie tak to wszystko,

inaczej to miało wyglądać.

Wychodzę spod Magdy

i widzą ją jakąby najpierw,

jaką ją trzeba było zobaczyć wpierw.





Smutna i miękka i brzydka aż strach!

I pulchna,

Pulchność, pulchno ach! x2

A rudy na włosach to farba tłusta,

a usta to szminka,

a teraz te usta

zostały w pościeli

tam, tuż obok stempla wytarte.



Nie było to warte zachodu,

i w ogóle niewiele to warte.





Magda zasypia

biedna i dziwna,

ja piję do końca

i znikam.

Informacje o utworze

Tekst: Piotr Rogucki

Muzyka: Piotr Rogucki, Dominik Witczak, Marcin Kobza, Rafał Matuszak, Adam Marszałkowski

Rok wydania: 2016

Wykonanie oryginalne: Coma

Płyty: Coma – 2005 YU55 (CD, 2016).

Tagi: